Przeskocz do treści

O Platformie i nie tylko

Choć nie jest moją intencją, by wrzucać tu teksty głównie o polityce, to przy niedzielnym poranku o polityce właśnie będzie. Bo choć ten #mikroblog ma być odtrutką na zaczadzenie polityką, wynikające ze ślęczenia na Twitterze, to polityka pozostaje dla mnie ważna.

Przeglądając prasę natknąłem się na dwa artykuły, które warte są czytania razem. Pierwszy z nich to analiza Michała Kolanko w Rzeczpospolitej, naświetlająca strategię Grzegorza Schetyny. Analiza może być odpowiedzią na nurtujące wielu zwolenników PO pytanie dlaczego partia ta nie prowadzi spójnej ofensywy programowej, koncentrując się jedynie na działaniach "politycznych". Czy takie działania przewodniczącego umożliwią odzyskanie władzy okaże się w ciągu dwóch najbliższych lat. Chyba nikt mu więcej czasu nie da.

Artykuł dostępny jest tu: Kolanko: Długi marsz Schetyny 

Drugi artykuł to publicystyka Stanisaława Skarżyńskiego. Artykuł niby nie jest o PO, styl jest dosyć ciężki - choć oczywiście może się podobać - ale dla mnie istotna jest teza dotycząca Platformy właśnie. Nie jest ona specjalnie nowa, ale uderza mocno i w mojej opinii celnie. Jest to generalizacja krytyki Tuskowej "ciepłej wody w kranie".  Autor argumentuje, że rządy PO skoncentrowane na modernizacji infrastruktury, przy całkowitym zaniechaniu modernizacji społecznej i ostentacyjnym ignorowaniu prawdziwego fundamentu UE, jakim jest poważne traktowanie praw człowieka rozumianych jako dbanie o godność obywateli doprowadziło nas tu, gdzie jesteśmy.

"Osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej miało być czasem, gdy Polska rzeczywiście przyjmie europejskie standardy cywilizacyjne. Tak się nie stało, ale znów wytłumaczyliśmy to sobie właściwościami tutejszej władzy. Europeizacja za czasów PO-PSL znalazła wyraz tylko w projektach infrastrukturalnych – mówiliśmy sobie – bo autostrady, drogi ekspresowe i linie tramwajowe nie wchodzą w konflikt z kościelnym konserwatyzmem oraz neoliberalną doktryną, wedle której państwo ma nie mieszać się do gospodarki, która w dobie globalizacji traktuje słabszych coraz brutalniej. Prawa człowieka znów musiały czekać na lepsze czasy."

Tryumf babci endeczki. O rozczarowaniu Unią Europejską

Zachęcam do lektury obu artykułów. Rozumiejąc działania Grzegorza Schetyny wciąż uważam, że PO nie zajmując stanowiska w żadnych sprawach światopoglądowych i nie prezentując żadnego programu, nie ma szansy na odebranie władzy PiSowi. To kwestia wiarygodności, na której deficyt Platforma chronicznie cierpi. Nie ma powrotu do polityki ciepłej wody w kranie i bez prezentacji wizji (kolejne słowo ośmieszone przez Donalda Tuska), konkretnych celów (skoro PO tak bardzo unikama słowa program) i pomysłów na działania wiarygodności tej nie da się zyskać. Elektorat, dla którego wystarczającym bodźcem jest obietnica "oderwania PiS od władzy" (też mało wiarygodna dla kogokolwiek, kto obserwuje polską politykę) jest zbyt małą grupą, by dać zwycięstwo wyborcze. Można też znaleźć bardziej wiarygodnych niż PO kandydatów do "dePisyzacji". Nowych wyborców nie zdobędzie się brakiem składania obietnic wyborczych, niezajmowaniem stanowiska w sprawach światopoglądowych i mglistą obietnicą "powrotu do normalności". Bo to "platformianą normalność" Polacy odrzucili w wyborach.

3 myśli na “O Platformie i nie tylko

  1. zapluty z salonu

    Z przyjemnością pogadam poza TT. Mówiąc szczerze brakuje mi rozmów, które toczyłem na starym S24 zanim stał się „psychiatrykiem” czy na blogu K. Leskiego gdy był bardziej aktywny na tym polu….

    Ale do rzeczy…. W zupełności podzielam opis strategii GS. Zgadzam się również z jej założeniami. Po wyborczych bęckach był chyba jedyną osobą, która mogła PO złożyć do kupy. Nie tylko z powodów umiejętności organizacyjnych i legendarnego „jestem Grzegorz, zniszczę cię, Schetyna” ale również ogromnej motywacji wynikającej z traumy zmarginalizowania go przez PDT. Zgadzam się też ze stwierdzeniem, że nie ma marginesu błędu – porażka, czy chociażby odczucie porażki, na którymkolwiek etapie wyborczym to jego koniec - a od siebie dodam - i koniec PO. Partia ta bowiem to nie PiS i nie stworzy swojego „zakonu”, który przeprowadzi ją przez kolejne porażki… To – tego autorowi artykułu nie wypada już napisać – że GS oparł się wezwaniom lewicowej prasy do oddania partii „młodszym” (czytaj: lewicowym) politykom i uczynienia z „kwestii światopoglądowych” głównego pola bitwy z PiS okazało się z perspektywy czasu słusznym rozwiązaniem. Czym skutkuje taka strategia przekonała się PO w ostatnich wyborach a głosy środowisk lewicowych czy LGBT na PiS i p.Dudę pokazują, że PO z tym elektoratem nie powinna wiązać swojej przyszłości. PO przegra również zawsze na licytacje socjalu z PiS czy z SLD. Na marginesie – przekonanie, że PO to partia gospodarczego liberalizmu ( nie mówiąc już o najgorszym z możliwych epitetów - „neoliberalizmu”) to jedna z największych PR-owskich sztuczek 8 lat rządów Platformy – tego białego (PO chciała za liberalną uchodzić) jak i czarnego( PO konsekwentnie od liberalizmu gospodarczego odchodziła)…
    Drugi artykuł to, w pierwszej kolejności, górnolotna próba suflowania siłom mających zamiar walczyć z PiS-em na jakim polu tę walkę trzeba stoczyć – na polu ideologicznym. Bo ci wstrętni Polacy przesiąknięci endecka trucizną i zapachem zatęchłej kościelnej kruchty usza być stworzeni na nowo. Bronią mają zaś być prawa człowieka i „wartości europejskie” . Przepraszam bardzo ale „prawo do aborcji na życzenie” nie uważam za prawo człowieka i wartość europejską. Czyli mam się uważać na nowy „gorszy sort”? Zgoda – może w mniejszości ale ani grama nie czuję się „gorszy” .
    Oczywiście pełna zgoda co do zarzutu o brak wizji i „ciepłej wody w kranie” co było w gruncie rzeczy apoteozą pragmatyzmu dla samego pragmatyzmu. Przerodziło się to w gnuśność. Ale przełamanie tego wizerunku poprzez wojnę ideologiczną to nie najszczęśliwszy pomysł. Jeśli po odejściu PiS-u wahadło odbije w druga stronę ideolodzy będą zachwyceni ale skutki dla Polski nie będą lepsze niż skutki pisowskiej „dobrej zmiany”
    Co zatem w mojej ocenie ma być polem walki z PIS? Wiem, że to będzie trudne ale nadanie nowego znaczenia ośmieszonej onegdaj przez Palikota idei „przyjaznego Państwa”. Idea Państwa , którego instytucje ze sobą współdziałają by nie było wrażenia nieszczęsnej „kupy kamieni” ( świadomość jej istnienia w PO przecież była) . Państwa, z którym będzie się można identyfikować nawet jeśli nie wszystko będzie w nim takie jak chciałaby nasza wrażliwość i wyznawanie przez nas wartości.

    Odpowiedz
    1. FL

      S24 nie zamierzam się stać, ta strona to dla mnie wprawka do eksperymentowania z pisaniem stron. Ale daje pole do szerszej dyskusji i miło mi, że zdecydował się pan skorzystać.
      Nie w pełni podzielam Pana opinie o działalności Schetyny. Pierwsze dwa lata kadencji upłynęły na konsolidacji partii, teraz jesteśmy świadkami próby przymuszonej konsolidacji opozycji, która w mojej opinii skazana jest na niepowodzenie. Sposób w jaki jest robiona prowadzi do tego, że kolejne byty polityczne są przez PO wchłaniane i się w niej rozmywają, natomiast nic z tego nie wynika. Nie prowadzi to do znaczącego wzrostu poparcia dla PO, eliminuje inne, stanowiące potencjalne zagrożenie dla PO podmioty. Baza wyborców opozycji się od tego nie poszerza, po prostu kolejni obywatele zniechęcają się do polityki i przenoszą się do grupy "nie mam na kogo głosować".
      Wynika to z tego, że PO nie ma spójnego i jasnego przekazu dotyczącego tego, co chciałaby zrobić po ewentualnie wygranych wyborach. Myślę, że nie robi tego, bo wygranie wyborów nie jest jej celem. Do trwania i dbania o własne interesy wystarczy im mniejszość blokująca zmiany konstytucyjne i mocne osadzenie w samorządach.
      Nie chodzi o to, żeby Platforma uczyniła z kwestii światopoglądowych główne pole bitwy. Podział światopoglądowy nie przebiega według linii partyjnych - dla większości wyborców nie są to niestety sprawy istotne, o czym mówi drugi z zacytowanych artykułów. Chodzi o to, że PO nie zajmuje stanowiska i nie ma nic wiarygodnego do powiedzenia w tych sprawach. Według mnie to błąd.
      Bardzo bym chciał by kwestie przyjaznego dla obywatela ale również karzącego prawdziwych przestępców Państwa stały się sednem polityki, ale to raczej niemożliwe. PiS w kampanii nadużył całego słownika reformatorskiego i wypaczył znaczenia. Bardzo długa droga do tego, by to zmienić. I nie widać kto mógłby się za to zabrać.

      Odpowiedz
      1. zapluty z salonu

        To nie tak... Odkąd pamiętam partia "nie mam na kogo głosować" jest najliczniejsza. A i nie jest to wina PO - gdyby tak było to nowe inicjatywy byłyby witane z powszechnym (nie tylko w "zaangażowanych mediach") entuzjazmem. Nowoczesna, która powstała w kontrze do PO sama się zaorała. To co Pan pisze o niechęci do przejęcia władzy przez PO mówiło się dawniej o PiS-e określając tę wiecznie przegraną partię najbardziej udanym projektem zabezpieczenia emerytalnego. Jestem przekonany, że po to się idzie do polityki by władzę zdobyć bo, co by nie powiedzieć i jakby nie oceniać tego czy innego polityka, to władza "kręci" więcej niz wszystko inne...
        Mówiąc szczerze irytuje mnie- proszę nie brać tego do siebie oczywiście - gdy osoba użalająca się, że nie ma na kogo głosować nie robi nic by albo zmienić istniejące partie lub nie zakłada nowych. To taka postawa siedzącego przed telewizorem z paczką popkornu. Przekonanie, że aby zagłosować na daną partię to musi ona w 101% odpowiadać naszym przekonaniom jest w gruncie rzeczy ucieczką od odpowiedzialności. Prof. Balcerowicz mówi, że złe rzeczy również podlegają ocenie i stopniowaniu., i nie ma nic złego w tym, ze wybiera się to nieszczęsne "mniejsze zło".
        I na koniec - może rzeczywiście jest tak, że cokolwiek by się zrobiło, PiS będzie rządził następną kadencję? Po prostu większość aktywnych ( a i pewnie wśród nieaktywnych proporcje są takie same) politycznie wyborców zostało przez niego kupionych. Dlaczego tak łatwo z tym PiSowi poszło to oczywiście inny temat ale praźródło tego tkwi w czasach gdy jeszcze nikt o PO nie słyszał...

        PS
        Nie namawiam do tworzenia S24 - po prostu wspominam czasy gdy można było tam naprawdę ciekawie porozmawiać

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.